Gdy tylko dowiedziałem się, że Smarzowski ukończył kolejny film wiedziałem, że to będzie jeden z filmów "muszę zobaczyć zanim umrę". I po raz kolejny ten pan utwierdza mnie w przekonaniu, że choćby zrobił reklamę kampanii prezydenckiej jakiegoś oszołoma to będzie, na co popatrzeć i co poprzeżywać.